Adam i Teresa-Konfrontacja!

Zięba zgodził się, żeby kobieta spotkała się z mężczyzną, przez którego omal nie zginęła. Podczas spotkania Adam gra niewiniątko. Stara się przekonać Teresę o swojej niewinności.

-Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. W takim miejscu rozmowa z kimś, do kogo żywi się jakieś uczucie, jest miłą odmianą.

-Nie wiem, co ci o mnie naopowiadali, ale pewnie dużo bzdur. Oczywiście nie jestem bez winy, przyznaję. Zadarłem kiedyś z bardzo niebezpiecznymi ludźmi, ale, jak się jest adwokatem, to się zdarza. I oni mi grozili. Bałem się, że będą chcieli zrobić ci krzywdę, bo mogli wiedzieć, że coś nas łączy… łączyło. Dlatego zorganizowałem to całe porwanie. Tak naprawdę chodziło o to, żebyś zniknęła, żeby ci dranie myśleli, że jesteś poza ich zasięgiem.

Teresa spokojnie wysłuchuje wszystkich rewelacji Adama, po czym chłodno oznajmia mu co o nim myśli. Wyraża również nadzieję, że w więzieniu Kowalski będzie traktowany w "odpowiedni" sposoób przez współwięźniów. Słysząc ostre słowa z ust Szpunarowej, z twarzy Adama natychmiast schodzi maska czułego i współczującego człowieka. Pojawia się potwór.
-Chwila. Skazaniec ma chyba prawo do ostatniego słowa, co? Ja jestem zerem? To tym gorzej świadczy o tobie, bo jesteś głupią kozą, która tańczyła, jak jej zero zagrało. W życiu nie spotkałem tak naiwnej baby. Robiłem z tobą, co chciałem i jeszcze prosiłaś o więcej. Pretensje możesz mieć tylko do siebie.

Zdenerwowana Teresa wybiega z celi, odprowadzana szyderczym śmiechem Adama. Kobieta dopięła swego, skonfrontowała Adama z tym co uczynił. Pytanie tylko, czy nie zapłaciła za to zbyt wysokiej ceny?


 
komentarze


:155